Norwegia jest jednym z najbogatszych krajów świata – czy w takim razie istnieje tutaj ubóstwo? Choć w Norwegii nie istnieje oficjalna granica ubóstwa, to mówi się tu o vedvarende lavinntekt czyli trwałym niskim dochodzie. I tak – to zjawisko w Norwegii istnieje, a oficjalne dane statystyczne pokazują, że niepokojąco się zmienia.
Wedłud danych SSB ze stycznia 2026 ponad 605 tysięcy osób żyje w gospodarstwach o niskim dochodzie. Stanowi to 11,1 procent populacji. Czy ta ilość wzrasta? Tak, nieznacznie, ale tak: w 2023 roku było to z 10,9 procent.
Co więcej wiemy o trudnym zjawisku, jakim jest norweskie ubóstwo?
Ubóstwo czyli dzieci
Co to jest vedvarende lavinntekt? Otoż vedvarende lavinntekt czyli trwały niski dochód gospodarstwa domowego po opodatkowaniu wynosi poniżej 60% mediany dochodu netto w skali trzyletniej. To konkretnie kwota 305.400 NOK rocznie dla osoby samotnej i 641.300 NOK dla pary z dwójką dzieci.
I tu szybko docieramy do istoty problemu, czyli kwestii dzieci. Bowiem odsetek dzieci w gospodarstwach domowych o trwałym niskim dochodzie wzrósł niemal trzykrotnie w ciągu ostatnich 20 lat.
- w latach 2006–2008 odsetek ten wynosił 7,6 proc.,
- 2010–2012 ok 8 proc.,
- w latach 2018–2020 padł ponury rekord historyczny: 11,7 procent,
- 2021–2023 – w tym czasie nastąpił optymistyczny spadek i dawał nadzieję na odwrócenie tendencji – 9,9 proc.,
- ale w ostatnich latach 2022–2024 znów nastąpił wzrost do 10,2 procenta.
Oznacza to konkretnie 98.700 dzieci w ubóstwie trwałym.
Kim są dzieci, które cierpią w Norwegii ubóstwo? To, według świeżych danych SSB z lutego 2026, w ogromnej większości dzieci emigrantów z Ukrainy, przybyłych po 2022 roku. W dalszej kolejności dzieci pozostałych emigrantów, które przybyły tu z rodzicami w ostatnich latach oraz dzieci emigrantów urodzone już w Norwegii.
Skutki ubóstwa dzieci? Ostracyzm społeczny, problemy zdrowotne, w tym problemy psychiczne, złe wyniki w szkole rzutujące w przyszłości na problemy z pracą. Dorośli z ubóstwa wychodzą niemalże bez szwanku, ale dzieci noszą piętno biedy przez całe życie.
Ubóstwo czyli brak dachu nad głową
W marcu 2026 r. Kirkens Bymisjon opublikowała raport ujawniający rekordowe poziomy bezdomności wśród rodzin z dziećmi. Przyczyny? Według autorów raportu to zapaść w obszarze polityki mieszkaniowej. W raporcie możemy znaleźć listę przyczyn:
- napięty rynek wynajmu i inflacja,
- dyskryminacja przy wynajmie mieszkań,
- fatalny stan części ofert na rynku – mieszkania np. zawilgocone, zapleśniałe, zagrożone pożarem,
- trudna sytuacja osobista ubogich jak utrata pracy, choroba, rozpad związków,
- brak aktualnej strategii państwa w kwestii lokali socjalnych,
- redukcja dofinansowań i wsparcia po 2021 r.
W 2025 roku bez stałego lokum pozostawało aż 7.357 rodzin. Najnowsze informacje, m.in. podawane przez Aftenposten, mówią, że w dużych miastach takich jak Oslo i Bergen zjawisko bezdomności podwoiło się.
Obecnie 666 bezdomnych rodzin to rodziny z dziećmi. W 2020 roku takich rodzin było 239.
Żywność? Potrzebna pomoc…
Osoby urodzone poza Norwegią korzystają z pomocy żywnościowej najczęściej. Ale jeśli spojrzymy na te dane z drugiej strony, to widzimy, że 25% osób ubiegających się o pomoc żywnościową, to osoby od urodzenia związane z Norwegią. Stąd pochodzą, tu mieszkają, tu – też tak bywa – pracują.
Dystrybucja żywności – jak twierdzi Fafo – przestała być doraźną odpowiedzią na kryzys i stała się trwałą częścią norweskiego systemu pomocy społecznej. Została znormalizowana, co zaskakuje norweskie społeczeństwo.
Wyraźny wzrost odsetka osób korzystających z pomocy żywnościowej w okresie dłuższym niż 2 lata sugeruje strukturalne ubóstwo, a nie tylko przejściowe. Mówiąc inaczej – są osoby, które bez pomocy żywnościowej całymi miesiącami nie poradziłyby sobie.
A o jakim wzroście mówimy? Znaczącym: z 22 do 38 procent.
Nowa kategoria – pracujący biedni
Popularny obraz osób ubogich to osoby bez pracy, czasami dobrowolnie przebywające na socjalu. Tymczasem w Norwegii pojawiła się i rośnie w siłę nowa kategoria – pracujący biedni czyli arbeidende fattige. Wśród są osoby prowadzące własną działalność, w tym samozatrudnione. Dziś bycie freelancerem nie oznacza, że siedzimy w domu i pracujemy w zawodach kreatywnych, minimalizując koszty i kochając swoją pracę – dziś freelancerem może być kurier Volta, sam sobie opłacający ubezpieczenie, podatki i koszty. Praca 7 dni w tygodniu po więcej niż 8 godzin i wciąż za mało na życie? Tak bywa.
Podobna sytuacja dotyczy osób zatrudnionych na ułamku etatu, stale wypatrujących, czy pracodawca skieruje ich do pracy w nadgodzinach. Problem mają też ci, którzy nieustannie pracują na zastępstwo, nie mogąc latami doczekać się stałej umowy. Dziś praca jest, jutro może nie być.
Dane z Nav pokazują wzrost osób na pełnych etatach, otrzymujących pomoc społeczną.
Tak właśnie powstaje kategoria arbeidende fattige.
W zależności od sposobu obliczeń w Norwegii może być od 11 tysięcy do aż 180 tysięcy takich osób. 9 procent osób w kolejkach po żywność normalnie pracuje…
Jeśli ciekawi was więcej tematów społecznych, napiszcie w tej sprawie do nas. Jeśli zaś sami szukacie pomocy w swoich sprawach formalnych, urzędowych, pomocowych, podatkowych i innych w Norwegii, to czekamy na was w każdy dzień roboczy od 8 do 16, dzwońcie lub piszcie 24/7.
Dane: SSB, Bufdir, Fafo, Kirkens Bymisjon

