🇵🇱 Doradzamy, konsultujemy, pomagamy. Z Norwegia Formalnie proste sprawy formalne i urzędowe w Norwegii.

Problemy polskich pracowników w Norwegii…

Problemy polskich pracowników w Norwegii...

Większość z nas zna Norwegię z jej dobrych stron. Piękny kraj, stabilna gospodarka, spokój i dobra praca – wiele przemawia za tym, by tu przyjechać do pracy i z czasem zadomowić się. Warto jednak wspomnieć o ciemniejszej stronie Norwegii – po to, by wiedzieć, na co zwracać uwagę i czego się tu wystrzegać. Problemy mogą pojawić się tam, gdzie rzeczywistość wydaje się najspokojniejsza…

Ewelina Baj od kilku lat działa intensywnie na rzecz poprawy warunków pracy polskich pracowników w Norwegii. Zdziwieni? Przecież mamy w Norwegii sprawnie funkcjonującą Inspekcję Pracy, a prawo jest wybitnie propracownicze. Dodajmy, że pracownik w Norwegii może liczyć na korzystnie ustalany zasiłek dla bezrobotnych, tzw. przestojowe, gdy firma sezonowo ogranicza zatrudnienie, są tu wysokie zasiłki chorobowe w razie problemów – więc co tu poprawiać…?

Sprawdźmy, na jakie problemy możemy trafić w Norwegii…

W każdej chwili możesz przerwać lekturę i skontaktować się z nami TUTAJ. Formularz kontaktowy znajdziesz również na końcu artykułu.

Praca w Norwegii: problemy w raju?

Przedzieranie się przez nieznany system formalno-prawny nigdzie nie jest łatwe i nie chodzi o to, że przepisy urzędnicze w Norwegii są skomplikowane. Nie są. Z naszego punktu widzenia wiele zagadnień w norweskich urzędach załatwia się szybciej i sprawniej niż w polskich. Co więcej – jest tu sporo bardzo korzystnych dla pracowników, również tych z zagranicy, rozwiązań, pozwalających lepiej i spokojniej funkcjonować.

Z początku wydaje się, że największe problemy to oczywiście bariera językowa, kulturowa, no i oczywiste różnice w procedurach. Na inne problemy natykamy się dopiero wtedy, gdy pozornie proste sprawy rozbijają się o mur urzędniczej obojętności.

Norwegia bardzo potrzebuje pracowników w zagranicy. Potrzeba tu siły roboczej osób dobrze wykształconych, zmotywowanych do ciężkiej pracy, unikających zwolnień i pozostawania w bezczynności. Być może zdziwi to wiele osób, uważających, że emigranci najczęściej przyjeżdżają po socjal. Nieprawda, oficjalne statystyki norweskie wskazują, że emigranci to bardzo wartościowa i pożądana przez pracodawców grupa pracowników.

Skąd więc problemy? Dlaczego najbardziej poszukiwani pracownicy, również ci z Polski, zgłaszają problemy na rynku pracy?

Problemy z widocznością

Zapytaliśmy Ewelinę Baj, społeczniczkę zaangażowaną od lat w działania na rzecz polskich pracowników w Norwegii, z jakimi problemami spotkała się na początku. Początek jej działań nie był planowany. Ewelina po prostu zaczęła reagować na problemy osób, które do niej docierały ze swoimi sprawami.

Pierwsze sygnały przyszły od pracowników migracyjnych, którzy płacili w Norwegii podatki, a jednocześnie byli całkowicie poza systemem: bez dostępu do lekarza, BankID, realnej pomocy ze strony gmin czy instytucji. Z czasem zaczęłam widzieć powtarzalny schemat – osoby z D numerem, latami pracujące na projektach, niewidoczne w statystykach i sprowadzone wyłącznie do kosztu oraz siły roboczej.

D-nummer otrzymuje się bardzo łatwo. Wystarczy tu przyjechać, zameldować się pójść do do pracy i gotowe. Jedna wizyta w urzędzie i sprawa załatwiona, żadnych wizyt na policji, stałych kontraktów itp. Teoretycznie D-nummer wystarczy by funkcjonować w norweskim społeczeństwie, np. założyć konto bankowe, a w razie potrzeby pójść do lekarza.

W rzeczywistości osoby z D numerem są niewidzialne. Mowy nie ma o wybraniu lekarza rodzinnego. Konto? Żaden bank nie jest zainteresowany klientem z D numerem.

Ten temat „nie ma właściciela”: migranci nie figurują w danych, nie są elektoratem, nie mieszczą się w kompetencjach jednej konkretnej instytucji. W efekcie odpowiedzialność się rozmywa, a problem trwa dalej. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że bez nagłaśniania tych historii i presji oddolnej system sam się nie zmieni.

Prawa pracownicze kontra biurokracja i obojętność

Nasza rozmówczyni, Ewelina Baj, pytana o kolejne problemy, opowiada dalej:

Zanim weszłam w politykę było parę spraw, w które zaangażowałam się jako osoba prywatna. Były to sprawy przeciwko nieuczciwym pracodawcom. Dość szybko zorientowałam się, że prawda i sprawiedliwość wystawia zwykłym ludziom dosyć wysoki rachunek za jej osiągnięcie i w większości przypadków wykorzystywanie i oszukiwanie innych zwyczajnie się opłaca.

Ewelina opowiada, że doświadczyła „uderzenia dysonansu poznawczego”. Norwegia wydawała się transparentna, jej prawa czytelne i sprawiedliwe. Ale gdy przychodziło do interwencji w sprawie pracowników mających pewne – wydawałoby się łatwe do rozwiązania problemy – zderzała się z drabiną biurokratyczną, na którą trzeba było się mozolnie wspinać.

Imigranci są w dużej mierze na przegranej pozycji już na starcie z wielu względów.

– mówi Ewelina.

Uważam, że powinniśmy się trzymać razem. Należy na każdym kroku podkreślać fakt, że my, imigranci, zarówno ci, którzy mieszkają tu na stałe, jak i pracownicy tymczasowi czy rotacyjni, stanowimy potężny kapitał dla gospodarki norweskiej. Jest też dla nas istotne co i w jaki sposób o nas się mówi, i czy i kto zadaje sobie trud, by mówić do nas i reagować na wyzwania, jakie stawia norweski rynek pracy i życie w Norwegii.

Prawo jest propracownicze, ale można je obejść

Dla polskich pracowników praca na rotacji lub kontraktach krótkoterminowych wydaje się bardzo korzystna. Pracują ciężko, ale tylko przez kilka tygodni, potem zjeżdżają do domów w Polsce, do rodzin. Póki praca jest, a wypłata spływa na czas, nie mają świadomości, że z umową może być coś nie tak.

„Coś nie tak” pojawia się, gdy przychodzi im skorzystać z sykepenger, permitteringu lub chcą przejść na dagpenger. Nagle może się okazać, że świadczenia, które są oczywiste na norweskim rynku pracy im nie przysługują… Dlaczego?

I tu właśnie okazuje się, że ktoś zadbał o to, by umowa zawarta z pracodawcą (np. stocznią) poprzez agencję pracy, umożliwiała szybkie pozbycie się niewygodnego i niepotrzebnego pracownika. Kontrakt może być zawarty np. na tylko 20 proc. podczas, gdy pracownik pracuje na pełnym etacie. Nie martwi się, póki otrzymuje wynagrodzenie za każdą przepracowaną godzinę, ale co jeśli przyjdzie do skorzystania z zasiłku zdrowotnego?

Niepotrzebni w sezonach przestojowych pracownicy zachęcani są do wyjazdu do domów. Gdy chcą wrócić: nie ma pracy, nie ma wypłaty, kontrakt się skończył i po sprawie. Zasiłek dla bezrobotnych? Nie przysługuje, przecież są w Polsce. Permittering? Kontrakt się skończył.

Bezpieczeństwo i higiena pracy

Ewelinie Baj udało się zainteresować media problemami polskich pracowników. Dziennikarze VG postanowili drążyć i w kilku artykułach badali m.in. warunki zatrudniania pracowników emigracyjnych. (Ciąg dalszy artykułu pod ilustracją)

Wypytywani przez dziennikarzy prawnicy komentują: te umowy są niezgodne z prawem. Agencje pracy zapewniają jednak, że wszystko jest w porządku, a główny zleceniodawca – a tu warto dodać, że chodzi o światowego potentata rynku paliwowego, firmę Equinor – uchyla się od odpowiedzialności. Ale, jak mówi Ewelina Baj, presja ma sens – bo pytania w tej sprawie zaczyna wreszcie zadawać Arbeidstilsynet, Havindustritilsynet, a Minister Energii twierdzi, że taki sposób zatrudniania ludzi jest niezgodny z norweską kulturą.

Zaczynają się też pojawiać pytania o niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia polskich pracowników. Sygnaliści za swój upór tracą pracę, ale nie tracą uporu i sprawy wychodzą na światło dzienne. A te sprawy to np. wycieki gazu i innych substancji szkodliwych dla zdrowia. O ile w małych i średnich zakładach na BHP (czyli norweskie HMS) kładzie się ogromny nacisk, o tyle wielkie firmy mogą czuć się bezkarne. Pracownicy ucierpieli? Zamiećmy to pod dywan. I właśnie z tym zamiataniem pod dywan należy walczyć.

Związki zawodowe mają problemy z nadmiarem członków

Okazuje się, że związki zawodowe mogą nie chcieć wystąpić w obronie pracowników. To o tyle dziwne, że właśnie od tego związki zawodowe są, a polscy pracownicy są często przekonywani, że członkostwo w związkach jest obowiązkowe, by mieć pracę. Jednakże zarówno Ewelina jak i Aleksandra Czech-Havnerås, działaczka społeczna z Oslo, opisują milczenie i obojętność związków, które nie chcą się angażować w obronę pracowników z Polski. Składki? Spłynęły już do związkowej kasy. Pomoc? Beklager, nie mamy teraz czasu.

We wspomnianym wyżej artykule VG sugeruje się wręcz, że agencje pracy i faktyczni pracodawcy, nakłaniając pracowników emigracyjnych do zapisywania się do związków, żeby zyskać życzliwość działaczy związkowych. Dzięki temu związki zgadzają się na umowy zawierane na warunkach specjalnych np. skracające okres wypowiedzenia umów o pracę z miesiąca do ledwie 14 dni.

Znaj swoje prawa

Dobra oferta pracy z Norwegii? Wiemy, że taka propozycja może bardzo ucieszyć. Mimo, że kurs korony nie jest taki jak zaledwie przed czterema laty, to wynagrodzenie za pracę wciąż tu potrafi być bardzo atrakcyjne w stosunku do tego, co mogą oferować pracodawcy w Polsce. Praca legalna, socjal, spokojny kraj, możliwość osiedlenia się – to wciąż niepodważalne zalety Norwegii. Ale bez znajomości praw pracowniczych może być tu trudno. Warto sprawdzić, czy Proponowana wam umowa o pracę zawarta jest prawidłowo. Warto zadać pytania o sprawy, które budzą wasze wątpliwości.

Tu mamy artykuł o szczególnych patologiach, na jakie można się natknąć przy poszukiwaniu pracy w Norwegii. Tutaj znajdziecie informację, co dokładnie powinna zawierać umowa o pracę. A tu o wypowiedzeniu umów o pracę:

We wszystkich sprawach zapraszamy do kontaktu. Jeśli macie pytania dotyczące wszelkich spraw formalnych, urzędowych, podatkowych, prawnych zapraszamy do kontaktu telefonicznego lub poprzez formularz kontaktowy. Można do nas dzwonić w takich i innych sprawach codziennie w dni powszednie od 8 do 16 bez umawiania.

Zadzwoń teraz!

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Analityka

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.